Teatralny krzyk, kino niezależne i jazz. Ale Sztuka!

Dziś kolejni nominowani do nagrody Ale Sztuka!, których zgłosiła kapituła złożona z przedstawicieli trzech redakcji: "Gazety Wyborczej", TVP Gorzów i Radia Zachód. Kto wygra tegoroczną edycję konkursu, przekonamy się we wtorek na uroczystej gali w Teatrze Lubuskim.
Melpomena i cały ten jazz
O wszystkim czytelnicy mogą zapomnieć, ale zgłosić do nagrody Ale Sztuka! Jazz Clubu i Teatru Osterwy - nigdy. Obie instytucje mają już zresztą nasze statuetki. Teraz znów są nominowane
Filary zdobyły "wykrzyknik" w pierwszej edycji przed dwoma laty. Teatr odbierał nagrodę dokładnie przed rokiem.
I w tym roku jazz i teatr nie tylko zostały zgłoszone do nagrody, ale też znalazły się w pierwszej dziesiątce nominowanych. Tak się składa, że wśród nominowanych jest też Adam Bałdych, który łączy obie dziedziny sztuki, komponując muzykę teatralną.
Ale wróćmy na scenę: Teatr Osterwy w minionym roku to oczywiście kolejne premiery, m.in. Makbet, Tango, kolejne udane edycje Sceny Letniej i Gorzowskich Spotkań Teatralnych, które doszły do skutku mimo kryzysowych i finansowych niepokojów.
Jeśli coś wyróżnić specjalnie, co bezapelacyjnie zasługuje na "wykrzyknik", to "Krzyk". Marzena Wieczorek "wykrzyczała" dla Teatru nie tylko nominację w Ale Sztuka! ale również w Gdańsku, podczas Festiwalu Monodramów Monoblok w Gdańsku, którego aktorka z Osterwy została laureatką.
Na "wykrzyknik" zasługuje również praca reżysera Andrzeja Pieczyńskiego, który zrealizował na gorzowskiej scenie ten monodram Anny Burzyńskiej. To opowieść o Marianie Świerszczu, mężczyźnie, który w dzieciństwie był wykorzystywany seksualnie przez swojego ojca.
Marzena Wieczorek znakomicie radziła sobie z przedstawieniem osobowości bohatera, który wraca do czasu, gdy był sześcioletnim Maniusiem i opowiada, jak zaczęło się jego piekło. "Krzyk" docenił również znany krytyk Jacek Sieradzki.
A jazz? Przypomnijmy: cudowny baryton Kurta Ellinga, potem świetny występ European Jazz Orchestra i świętowanie ćwierćwiecza Małej Akademii Jazzu.
Potem nadeszła nowa era dla Gorzów Jazz Celebrations, czyli otworzyły się podwoje filharmonii. A tam Omar Sosa, ponownie Richard Bona i wreszcie Ludovico Einaudi.
Mnóstwo świetnych koncertów klubowych, z których jedynie dla przykładu można wymienić jeden "wykrzyknik": Ernie Watts.
Solanin, okno na filmowy świat
To jedno z tych wydarzeń, które do nagrody Ale Sztuka! czytelnicy zgłaszali szczególnie licznie. - Bo off ma moc! - pisaliście. Wasze prośby zostały wysłuchane. Solanin Film Festiwal znalazł się w dziesiątce nominowanych.
Początki filmowego święta kina niezależnego w Nowej Soli nie sięgają zamierzchłych czasów. To świeża, acz prężnie rozwijająca się sprawa.
Pierwszy festiwal wystartował w 2009 r., jako dziecko nowosolskich miłośników kina niezależnego - Grzegorza Potęgi i Konrada Paszkowskiego.
Już wtedy, podczas premierowej imprezy trzy lata temu, udało się ściągnąć m.in. Bartłomieja Topę i Krzysztofa Kiersznowskiego. I nie tylko ściągnąć, ale także oczarować. Nową Sól opuszczali zachwyceni. A do przyjazdu na Solanina zachęcał nawet Jurek Owsiak.
Dlaczego Paszkowski i spółka wpadli na pomysł, by promować w miasteczku nad Odrą właśnie kino offowe?
- To zawsze jest jakaś alternatywa do tego, co pokazuje kino, którego głównym celem jest generowanie zysku. Kino niezależne rodzi się z potrzeby opowiedzenia o uczuciach, o relacjach międzyludzkich, o wartościach. I to trzeba widzowi pokazać - wyjaśniał Paszkowski, gdy festiwal się rodził.
Solanin ewoluuje i z każdą kolejną edycją zdaje się być coraz lepszy. Zaczynał jako trzydniowy konkurs, później był już pięciodniowym świętem kina.
Do pierwszej edycji filmy zgłosiło kilkudziesięciu twórców, do następnej już 80. A ostatnia odsłona okazała się już absolutnym hitem. Swoje dzieła przysłało ponad 120 filmowców. Swoją obecnością zaszczycili m.in. Marta Honzatko, Natalia Rybicka, Eryk Lubos, Przemysław Bluszcz, Paweł Sala. Koncert zagrał zespół Tymon&Transistors.
Organizatorom należą się wielkie brawa nie tylko za to, że wpuszczają do Nowej Soli kawałek wielkiego filmowego świata. Tę świetną imprezę robią za stosunkowo niewielkie pieniądze. Ubiegłoroczna edycja kosztowała 37 tys. zł.
Czy sprawcy letniego Solanin Film Festiwal odbiorą statuetkę w formie wykrzyknika? O tym przekonamy się jutro podczas uroczystej gali w Teatrze Lubuskim.



























